wszystko okazało sie proste i przyjemne, spałem co prawda mniej niż cztery godziny, nie czułem sie jednak źle. W naszej malej eleganckiej przychodni pobranie krwi, piję zaraz potem glukozę, za dwie godziny ma być następne pobranie krwi, test jak mój organizm przyswaja cukier. Nie powinienem wychodzić, siedzę w korytarzu, coś czytam, ogrania mnie senność i zasypiam, po godzinie budzi mnie pielęgniarka zaniepokojona, czy dobrze sie czuję, znowu zasypiam już minęły dwie godziny, ze zdziwieniem widzę, że obok siedzi Rajmund, miły, rozumny, jeszcze dosyć młody właściciel zakładu samochodowego, stary znajomy. Wiem nawet, że mamy takie same poglądy polityczne. W gabinecie znowu pobieranie krwi, wchodzi kobieta , która mnie zwykle strzyże z pobliskiego zakładziku fryzjerskiego. U nas trochę jak w małym miasteczku.
W prawicowych mediach moje zdjęcia z cytatem, krzyczą, że namawiam do mordu. W Przeglądzie napisałem jakiś czas temu„ „Nazajutrz mając trochę czasu do odjazdu pociągu przeglądam pisma, w czytelni biblioteki Gazeta Polska” robi wrażenie pisma obłąkanego z nienawiści do Tuska, do ludzi liberalnie myślących. Z autorami Gazety Polskiej, podobnie jak z jej czytelnikami już nie można dyskutować , nie ma płaszczyzny do polemiki, zostaje tylko mordobicie lub mord po prostu. ” Niefortunne sformułowanie a myśl jest prosta, trzeba było ją tylko inaczej ubrać. Powinienem napisać: doszło do takiej polaryzacji, do tak zawziętej wzajemnej nienawiści, że następny mały krok i już mamy przemoc. Z obu stron. Do której mam nadzieję nie dojdzie. I do której nie nawołuję. Tak u nas jak i w Stanach jest świetny materiał na wojnę domową.