sobota

jesteśmy z Frankiem sami, bez mamy i Antka, oni pod Warszawą…jest na pewno spokojniej.

Na naszym bazarku, rzadko bywam, zrobił się ten bazar bardzo okazały, bogaty i ludny. Zaczepia mnie jakiś człowiek, pan jest psychologiem, czytałem pana w Zwierciadle. Okazuje sie, że czytał moje rozmowy o seksie. Tak bywa. Zapomniałem, że z dwoma seksuologiami miałem taki serial, dwa sezony, kilka lat. Aż wierzyć się nie chce. Chyba trochę wstyd, już sam nie wiem.

Wpada Robert ze swoimi problemami, jest teraz dekarzem, bardzo lubi tą pracę, w domu same stresy a na dachu taki spokój.

Próbuję pisać opowiadania. Stoję przy ścianie i płaczę.

Wydaje mi się, że nic nie robię, ale przecież z wiersza, który był tylko zapowiedzią poezji, zrobiłem pełny utwór dzięki dobrej puencie.

PODYSKUTUJ: