środa

jedziemy na Zamek Królewski, 50 lecie KORu. Przybywa Tusk, ładnie mówi, bardzo ciepło i osobiście. Potem występnie Ewy Milewicz, Ewa jak zawsze na wózku inwalidzkim, w dzieciństwie miała Haine, ale pamiętam jak z bezwładnymi nogami szalała swoim małym fiatem wożąc nielegalne drugi, Ewa bardzo schudła, zanika….mówiła też Henia Krzywonos, bardzo dobra….Potem panel dyskusyjny. Adam Michnik i przedstawiciel dawnej opozycji, z Czech, NRD , Węgier i Ukrainy. Bardzo wzruszające. Potem młody pianista, półfinalista szopenowskiego konkursu, genialnie grał poloneza Szopena . Piękna sala pełna złoceń i luster z malowanym sufitem, sceny mitologiczne. I zupełnie nieważne, że to wszystko rekonstrukcja.
Duża sala pełna była pełna, trochę dom spokojnej starości. Czas zrobił swoje. Więc wielki bal maskowy, wszyscy zmienieni, niektórzy w obliczami gryzoni, inni jak borsuki lub lisy. Sporo lasek i kul. I jakże znamienne ani jednego pisowca. Z połowy dawnego KORu połowa nie żyje. Ale żyje Macierewicz i Naimski, oczywiście nie przyszli. Był Czaputowicz, były min Spraw Zagranicznych, ale on już właściwie przestał być pisowcem. Siedział obok Basi Labudy i rozmawiali serdecznie. Z dawnych bliskich Ania Bikont, Ryś Krynicki, daję mu swój tomik, (Ewa go wzięła do czytania w autobusie). Alik Smolar, Waldek Kuczyński, jak zawsze dzielny o kulach, Sewek Blumsztajn, to ci, z którymi więcej rozmawiałem. Ale też kilka innych spotkań, Jaś Strękowski, Andrzej Zozula, kiedyś mój opozycyjny sąsiad, poeta Antek Pawlak po wylewie, ale chodzi, a z dala Witek Łuczywo, w jego i Heleny mieszkaniu, sąsiedni do naszego dom, redagowano Robotnika, tam powstawała Gazeta Wyborcza.. …. Potem jedzenie, nie najlepsze….Dostaliśmy książki, też O KORze, dobry pomysł Tomka Gluzy, książka zrobiona ze scen i z cytatów, przeglądam w autobusie, trzy fragmenty z różnych moich tekstów.

Moja Ewa była zdecydowanie najmłodszym z zaproszonych gości, była nieprzyzwoicie młoda i ładna…organizatorzy przysłali jej zaproszenie myląc ją z moją pierwszą żoną, też Ewą.(Moja pierwsza Ewa i tak nie mogła by pójść, więc nie ma nieszczęścia). Zaproszono przecież tylko działaczy z lat 70 i 80, Ewa musiała by więc być działaczką mając kilka lat.

Paweł, który w Lirze recenzuje nadsyłane propozycje, bardzo dobrze pisze mi o dwóch książkach, które im posłałem. Zaczynam być optymistą, może wydadzą dwie, a jak jedną, to pewnie „Las Birnam ruszył ” , też będę zadowolony.

Na film Ozona „Obcy”, na motywach powieści Dumasa. Czarno biały, znakomity, tylko skrócił bym go o dziesięć minut, jestem pewien, że puenta przegadana.

Dociera do mnie cała groza tego spektaklu w Zamku….Przecież to był tłumny taniec śmierci, dance macabre…

PODYSKUTUJ: