W sądzie, sąd na Pradze okazały, budynek chyba nowy, więc nie budzi grozy. Zbyszek mój kuzyn wkłada togę ….Po drugiej stronie sądowej sali Krystyna Lewenfisz i jej adwokat. Lewenfisz, moja niefortunna agentka, skarży mnie, że na blogu napisałem, że jest hochsztaplerką i mitomanką. Myśleli, że napiszę przeprosiny i będzie po herbacie ..nic z tego…Tacy ludzie jak ona zasługują na infamię. Następna rozprawa we wrześniu. Będę miał dobrych świadków. Przy okazji z Małgosią Marią Potocką, aktorką reżyserką, mówią na nią „kobieta instytucja” , umawiam się na kawę…Zawsze była fanką mojego pisania a znamy się słabo…
Inwazja dzików na nasz ogród…jeszcze jestem zadyszany, trzy lochy i kilkadziesiąt małych…Malo rozsądnie wyszedłem im na przeciw, jeden z warchlaków nie uciekał, trafiłem w niego szyszką, poskutkowało. Rozwaliły nam śmieci , zryły trawę, na szczęście nie zdążyły dobrać się do cebulek kwiatów.