wróciłem dopiero co z Prudnika. Fajnie było. Wracając z Prudnika nie zdążyłem na Pendolino do Warszawy z Opola, następny był za kilka godzin, bardzo przyjemny czas w Opolu rynek, stare miasto , ładnie, słonecznie, idealna temperatura. W kawiarni na rynku jakiś facet w średnim wieku z córką kilka stolików dalej spoglądał na mnie uporczywie jak malarz na modela, coś sprawdzał w telefonie, w końcu, kiwnął głową był już pewien, że ja to ja. Pomyślałem, zaraz podjedzie i zrobi mi awanturę, że wzywałem do mordu czytelników Gazety Polskiej, w Prudniku jakiś miejscowy poeta pisowczyk awanturował się w sieci, jak można kogoś takiego zapraszać…Facet podszedł…zapytał czy ja to ja i miał ochotę mnie uściskać, czytelnik moich tekstów. Były żołnierz, saper.
Środa
PODYSKUTUJ: