sobota

dzisiaj ślub mojego syna Daniela, tego dorosłego. Po raz drugi wchodzi w związek małżeński. Boję się ślubów, bo zwykle są pierwszym krokiem do dramatów małżeńskich. Ale tym razem jestem dobrej myśli, bardzo lubię Justyną, ma świetne usposobienie, umie się cieszyć życiem, czyta książki, jak ja kiedyś ma pasję do tenisa, jest bardzo rodzinna, podobnie jak on jest prawnikiem. Mam z nią bardzo dobry przyjacielski kontakt. Jest między nimi dobrze ponad dziesięć lat różnicy, to się robi tradycja rodzinna. Ale nie tyle co między mną a Ewą. Będą na uroczystym obiedzie moje dzieci i wnuki Daniela, Zosia starsza od Antosia, Iwo niemal w wieku Frania. Jak są razem, widać jak czas potrafi igrać z naszym życiem, z moim życiem. Nazywam siebie oszustem metafizycznym.

 

PODYSKUTUJ: