Bez kolejek, z marszu prześwietlenia bioder i klatki piersiowej…nie korzystam z legitymacji kombatanckiej, nigdy nie korzystałem, ale załatwił mi to Paweł, bliski mi lekarz pracujący w naszej przychodni .
Pani Justyna z Lublina, która chce wydać mi całego Smecza, skopiowała mi teksty moje w Kultury Paryskiej rok 1988 i początek 90 , 89 mam, biedny Franio wykonywał karkołomne zabiegi by je skopiować. A to proste, o czym ona wie, a ja się muszę tego nauczyć…mam więc książkę już gotową, teraz tylko wstęp. Ale może ją poszerzę jeszcze o rok 88, a może nawet cofnąę się w czasie do początków mojego pisania do Kultury. To nie będzie karkołomna ilość stron.