poniedziałek

budzę sie zaledwie po kilku godzinach snu, ale pełen dobrych myśli, bo Węgry!!!

U lekarki, psuję sie trochę jak stary samochód. Dolega mi wymienione biodro, muszę  je prześwietlić. Dostaję skierowanie do ortopedy. Za wysoki cukier, więc badanie z glukozą, w maju  o 7.15, co za okrutna godzina. I jeszcze jakiś badania wstyd pisać czego….  i za mało żelaza, wiec lekarka pyta czy gdzieś nie gubię krwi. Nie zauważyłem. I purpurowa wybroczyna na ręce, znowu, lekarka to lekceważy a mnie to niepokoi…Dobra, uważna lekarka, ale zawsze okropnie narzeka, że zmęczona, nie pamiętam by była nie zmęczona.

Coraz większa bieda z „Wypisami z mojego życia”, za wiele dobrych wpisów i nie ma jak przebierać…szkoda je pomijać.

PODYSKUTUJ: