wspaniała pogoda to i na duszy jaśniej. Franek wraca na hulajnodze po wyprawie do centrum. Przejechał kilkadziesiąt kilometrów. Jemy po raz pierwszy obiad na tarasie.
Pani Justyna przesłała mi resztę moich Charłampów, pracuje naukowo nad Kulturą Paryską i wie jak kopiować teksty z archiwum bez zniekształceń. I mam już całość , lata od 1986 do 1990 …to jest niecałe 200 stron. O wiele mniej niż myślałem. I dobrze. Łatwiej będzie książkę wydać. I to jest już gotowe do druku, powinienem tylko napisać wstęp. Maja się też ukazać moje Smecze. Te drukowane w Kulturze. Tu z kolei są lata 1990 – 2000. Po śmierci Giedroycia pisałem te felietony( kontynuacja Charłampa) przez kilka lat w Rzeczposlitej, w „Plusie i minusie.”