niedziela

z wczorajszego dnia…mój wiersz „Bokser” został w pamięci dwóch wielu osób, które przyszły po dedykację …Wiem, że jest dobry.

Bokser

Bokser

Antoni Kamil Jastrun
Urodził się
13 listopada 2006 roku
O godzinie 16.30

Stał się cud
A ja przecież nie wierzę w cuda
Dotykam jego główki
Wątpiący Tomasz
I nadal nie wierzę
Chociaż wokół tyle wina
Zamienionego w krew

Położna szyje moją żonę
Jak podarte prześcieradło
A ona nadal ma złote włosy
I zielono-żółte oczy
Obok ja – wierny kibic
Uciekłem z emerytury na wagary
I siedzę w pierwszym rzędzie

Antoni wygląda jak bokser
Po dwunastorundowej walce
Siedzi w narożniku
W niebieskiej czapeczce
Zamiast rękawic ma potężne niedrapki

I patrzy
Spod opuchłych powiek
I milczy
Ja-jestem-człowiek

Po raz setny czytam i poprawiam swoje wiersze z tomiku „Ślad ślimaka”, wstyd tak pisać, ale coraz bardziej mi się podobają. Dzisiaj „Ślad ślimaka” wysyłam do Austerii, już w formie ostatecznej.

Tytułowy wiersz:

Ślad ślimaka

Książki już przeczytane
Dzieci już dorosłe
Najstarszy syn nawet łysieje
Zmarły psy i koty
Wszystko w innym tysiącleciu
Żółw wyprowadzony na spacer
Zakopał się w liściach na podwórku
I zaginął na zawsze w 1956 roku
Wydalone co wydalone
Zapomniane co zapomniane
Co zdawało się na zawsze
Było tylko na chwilę

Lata przeżyte
Siedemdziesiąt sześć lat
Został po nich ślad
Cienki wilgotny ślad na ścieżce
Jak po ślimaku któremu zdawało się
Że wie gdzie się ślimaczy

Piszę wstęp do „Dziennika zewnętrznego” , moje teksty z lat 86 – 90 pisane do Kultury Paryskiej. Złożyłem w Czytelniku. Prezes Czytelnika nic wczoraj o tym nie mówił, a ja nie pytałem, ale nie wierzę by Marian to wydał. Więc będzie szukanie wydawcy. Może jednak Lira?

Upał nie do zniesienia znoszę nieźle. W pracowni ratuje mnie wiatrak, a na dole utrzymuje się znośna temperatura.

PODYSKUTUJ: