niedziela

Do piątej nie spałem. Słuchałem biografii Anny Frank. Jestem wielbicielem jej dziennika. Po nocy szukałem tej ksiązki na swoich nocnych półkach, nie znalazłem. Pożyczam książki, które kocham, by się dzielić z kimś swoją miłością i je tracę.

Po obiedzie zasnąłem, bez sensu, walczę teraz o to by ten dzień nie był zmarnowany.
Wiersz, który napisałem dopiero co, czuję że dobry.

x x x

I pewnego dnia
Miałem pięć lat
I zobaczyłem martwego wróbla
Na chodniku
Ludzie udawali że go nie widzą
A ja widziałem
Potem minęło wiele lat
I pewnego dnia
Ktoś po raz pierwszy
Ustąpił mi miejsca w autobusie
I pewnego dnia
Zagrałem ostatni raz w tenisa
I pewnego dnia
Kochaliśmy się ostatni raz
I pewnego dnia
Ten dzień był ostatni
I nie było już więcej dni

PODYSKUTUJ: