wtorek

W Muzeum Sztuki Nowoczesnej, spotkanie w Łukaszem Korolkiewiczem i z jego albumem. Na parterze, ładna słoneczna otwarta sala… Łukasz dziękuje mi, za to co napisałem po nim w Przeglądzie. Na ścianie trzy powiększone jak okna okładki albumu, na środkowej widzę siebie . Nieco zamglony, nieco oddalony, ale ja we własnej nagiej postaci. Łukasz zrobił to zdjęcie po tenisie, gdy braliśmy prysznic. Jestem jeszcze szczupły, jestem dosyć młody i bezwstydy, Łukasz sam mówi o podglądaniu świata, taka jest jego sztuka, realizm z domieszką literatury, magii, z czarną norwidowską nicią, ale na tle bajecznych kolorów otaczającego nas świata.

Po prawej Kinga Kawalerowicz, żona artysty, Łukasz i pani z pieskiem z galerii Monopol, wydawczyni albumu.

PODYSKUTUJ: