poniedziałek

rano znowu pobieranie krwi, czegoś brakowało do środowego zabiegu. Na szczęście przychodnia w pobliżu, nowa, ładna, nie tłoczna. Musiałem tylko wstać o świecie czyli o 8.30, dla mnie to świt. Ale widzę, że mogę krócej spać, że sypiam za długo…szkoda czasu, a jest go przecież coraz mniej.

Wygrany mecz tenisowy Mai Chwalińskiej z Francuską Daian Parry. I jest w ćwierćfinale, rewelacja! Maja jest niewysoka, m 1. 64 a w tenisie wzrost jest atutem. Wygrywa sprytem, daje wysokie piłki z wielkim kozłem, bardzo trudne w odbiorze. Grałem kiedyś z Tomkiem Łubieńskim, nie miał większego pojęcia o tenisie, ale dawał takie balony, boże jak ją sie namęczyłem. I byłem bliski upokarzającej klęski. Jedynym wyjściem jest dawać wtedy takie sam wysokie piłki. Dzięki temu wygrałem. Maja choruje na ciężką depresję, bywało, że nie mogła trenować. Więc moja siostra w nieszczęściu, to bardzo zbliża. Ciekawe, czy gra na psychotropach, mi one pogarszają refleks. Gdy ma się poważną, prawdziwą depresję nie odstawia się już nigdy pigułek.

PODYSKUTUJ: