poniedziałek

Gęsty ryby śnieg sypie, potężny świerk, który stoi za moim oknem już się bieli. Może dobrze, że nie jadę samochodem w taką pogodę do Sandomierza.

Od kilku dni mamy spieniacz do mleka, podgrzewa i robi z mleka piankę, którą dodaje się do kawy. Bardzo mi to smakuje, zawsze uwielbiałem cafe latte. Mam wrażenie, że poprawiła mi się jakość życia. Tak będzie pewnie do chwili, kiedy się przyzwyczaję.

Dopieszczam nowe opowiadanie, jest dobre i zabawne. I od razu bieda, bo chciałbym pisać nowe. A jak zwykle nie mam pomysłu. Czytelnik nie będzie wiedział, jak trudno jest pisać takie miniaturki. Nie przypadkiem tak mało jest książek złożonych z krótkich opowiadań. Mistrzem tu na pewno jest Edgar Keret, dobrze mi osobiście znany, młody izraelski pisarz. Młody? Pewnie już przestał być młody, czas rwie jak górki strumień. Piszę teraz opowiadanie do nowej książki „Raju nie będzie” . „Bilet do nieistnienia” ukaże się pewne w marcu, czekam na korektę.

PODYSKUTUJ: