piątek

u lekarki, z małym niepokojem bo miałem badanie krwi na cukier. Bez zmian, czyli stan przed-cukrzycowy, dobre i to, że przed.
A ja tak lubię słodycze, to chwilami jest miłość.

Czytam 600 zestawów wierszy na konkurs w ramach festiwalu w Toruniu. Chwilami uciążliwie, ale cieszę sie, że mam tą pracę, bo to usprawiedliwia moją niemoc pisania opowiadań, niemoc wymyślenia tematu na książkę.

Ból głowy z moim ostatnim felietonem do Zwierciadła. Jakieś konflikty z redakcją, smutne, że po 23 latach nie umiemy się ładnie rozstać. Wydaje się, że moje ostanie „Okno z wierszem” pójdzie, a nie było to pewne z moim pożegnaniem się z czytelniczkami i z czytelnikami bo i takich miałem. Może przeceniam, że 23 lata pisania co miesiąc felietonu, nie opuściłem ani jednego, pisałem nawet ze szpitali psychiatrycznych, z piekła depresji, że ma to jakąś szczególna wartość. Okazuje się, że nie ma.

PODYSKUTUJ: