niedziela

Dziesiąte urodziny Antosia… w południe idę z małymi na spacer,  las, konie, lamy i króliki w pobliskim Helenowie. Frania najbardziej fascynuje cienki lód na kałużach. Późnym popołudniem przyjeżdża rodzina, ciocie, wujkowie, brat żony,  jego dzieci itp… Jedzenie każe szybko zapomnieć o solenizancie, przypominają torty. Dzieci szaleją, tsunami…Rozmowy o polityce, tylko ojciec żony jest propisowski, ale prawie nic nie słyszy, więc ocenia wszystko na oko . Wujek R. mówi, byłem niedawno na spotkaniu, było kilkanaście osób i ani jednego pisowca. To gdzie oni są. No właśnie?

 

PODYSKUTUJ: