niedobry dzień a nic nie pamiętam, jaki był dzień wczoraj. Pamiętał bym gdyby był taki zły jak dzisiaj.
Zgubiłem znowu bezprzewodowe słuchawki, zupełnie mnie to pognębiło.
Wojtek Badowski jest we Wiedniu, przesyła mi fotografię plakatu na nim obraz Erny Rosenstein , informacja, o jej wystawie, która będzie w słynnym wiedeńskim muzeum Belvedere. Poruszyło mnie to. Wojtek jest synem dozorcy domu psiarzy na Iwickiej, gdzie mieszkaliśmy, dozorca był bardzo prostym, by nie powiedzieć prymitywnym, z chłopów pańszczyźnianych, a jego syn, chemik, mieszkający w Niemczech na emeryturze zwiedza muzea Europy. Powiedział mi kiedyś: mam świadomość awansu społecznego. To jest lawinowy postęp kulturowy w nowych pokoleniach. Jego córka, wnuczka dozorcy, jest teraz ważnym, bankierem Niemczech. Badowscy gnieździli się, mieli jeszcze córkę Hankę, w jednym pokoiku drzwi, drzwi z mieszkaniem Artura Sanadeura i jego żony, malarki Erny Rosnestein. Niezwykła jest jej artystyczna kariera. A to przecież Sandauer był słynnym, krytykiem, eseistą, Erna malowała w jego cieniu. W dzieciństwie sporo czasu spędzałem w ich mieszkaniu, przyjaźniłem się z ich synem Adamem . Juz jako dorosły byłem z Erną w bliskich stosunkach. ładna, mila, gdy jej maż, chociaż genialny był dziwolągiem, trochę krokodylem a trochę żyrafą. Bardzo by się zdziwił, że został teraz zapomniany a jego żona robi światową karierę. Mam jej dwie prace. Będąc u niej z wizytą wykrzyknąłem, jakie piękne , to była instalacja i rysunek, wisiały na ścianie, zdjęła je i mi wręczyła.