i już piątek

o 11 tenis z Łukaszem.

I znowu minął tydzień. Przyzwyczaił się, że nie mogę się przyzwyczaić, że czas tak szybko płynie.

Tracę czas, siedzę przy komputerze gmeram w faceboooku, zupełna impotencja twórcza, otchłań niemożności, z której wieje chłodem. Tak, jak nie tworzę zagraża mi nicość. Ratują mnie dzienniki Nałkowskiej, zanurzam się w cudzym życiu by nie być w swoim. Ta wojenna Warszawa, jaka nędza, jaka bieda, jaka groza. Trauma klęski.

PODYSKUTUJ: