Wczoraj…Franek jechał na rowerze i niemal wpadł na warchlaka, ten zapiszczał i zaraz pojawiła się locha. Franek salwował się ucieczką. To już przestaje być zabawne.
Dzisiaj o świcie badanie krwi, wstałem o 7.20, dałem radę bo musiałem. Morfologia potrzebna to do kolonoskopi, która mnie czeka niedługo.
Ekipa filmowa w domu, film dokumentalny o Kulturze Paryskiej. Dobrze mi się mówiło. Reżyser na koniec poprosił abym przeczytał wiesz, podał mi kartkę z wydrukiem. To miał być mój wiersz. Nie pamiętałem go, ale brzmiał jak mój. Przeczytałem. Napisałem już tyle wierszy, że niektóre zapomniałem.
Czytam, rewelacja, że czytam bo ostatnio słucham książek, więc czytam autobiografię Zygmunta Baumana. Niezwykle ciekawa. Ma on niestety skłonność przy pisaniu do długich zawikłanych zdań, przeszkadzało mi to już w jego pracach naukowych.
Kontynuuję przepisywanie swoich dzienników. I doprawdy nie wiem, czy to jest wystarczająco dobre i ciekawe. Może byłoby ważne i ciekawe za sto lat? Za sto lat na pewno.