„Sprawa dla reportera”, dramat małżeński, ludzie prości, bardzo rozchwiani psychicznie. Kaleczą swoje dzieci, sami pokaleczeni w dzieciństwie. Jest tylko ona, jego nie ma. Rozstali się. Jemu oddano trójkę dzieci. Obecni odruchowo są po stronie matki, też prowadząca. A ja czuję i mówię, że wina zdaje sie być po obu stronach, że nie ma tu jednej prawdy.
Odkryłem, że w bibliotece SPP pożyczyłem wiersze Iłłakowiczówny, które mam w domu. Nie tak rzadko mi się to zdarza.