upał…nie wiem czy lubię, ale dobrze znoszę, wolę od jesiennej pogody…
Nadal słucham „Chłopów ” Reymonta i zachwycam się. Trafiłem na list pisarza do znajomego, gdy przyszła widomość, rok 24, że dostał nagrodę. Pisa : „Okropne! Nagroda Nobla, pieniądze, sława wszechświatowa i człowiek, który bez zmęczenia wielkiego nie potrafi się rozebrać. To istna ironia życia. Urągliwa i prawdziwie szatańska” Nagrody nie miał już sił odebrać.
Brak pomysłu co teraz pisać…dobrze, że mam tych pięć felietonów w miesiącu, bez tego bym popadł w rozpacz bezsiły twórczej. I czasami jednak jakiś wiersz się narodzi. Próbuje pisać opowiadania ale nie chcą żyć.
Niedaleko uliczka „Błękitna” , tam biblioteka, w mojej najbliższej na Żegańskiej nie mają książek, których pragnę i nie mają na też niedalekiej Trawiastej. A niedawno wydana to biografia Gogola, napisała ją moja przyjaciółka z dawnych niedawnych lat Sylvia Frołow. Kto się spodziewał, że Sylwia wywalczy sobie pozycję autorki ciekawych biografii. To pierwsza po polsku biografia mojego ulubionego autora. Mają też książkę o Reymoncie, bibliotekarka mówi, „ale stara z 84 roku”, „ja jestem z 50”- mówię – Dla mnie nie taka stara. -Musi iść po nią do magazynu, książka już na emeryturze. Ta o Reymoncie byle jaka, ale mi wystarczy.