czwartek

Wczoraj wysłałem felieton do Przeglądu. Fragment tekstu:
I odebrali order Orla Białego Zeleńskiemu. Odesłał go kurierem. Należy go wstawić do gabloty w muzeum polskich głupot. A to duże muzeum. Dawni prezydenci Ukrainy odsyłają swoje odznaczenia. Najwięcej mówi komentarz Borysa Miedwiediewa, kiedyś prezydent, premier, obecnie wiceprzewodniczący rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa. „Prezydent Polski w końcu pozbawił nazistowskiego degenerata z Kijowa Orderu Orła Białego. Jestem pewien, że nie będzie to problemem dla naczelnego banderowca – teraz na jego zielonej bluzie będzie więcej miejsca na hitlerowski Krzyż Żelazny” Nic dodać nic ująć. Nawrocki i nasi nacjonaliści są w dobrym towarzystwie, idą ramię w ramię. Bez względu jak będziemy się oburzać na Zełenskiego, a to co zrobił to polityczny absurd i idiotyzm, to Ukraina krwawi , giną steki tysięcy ludzi, a konflikt miedzy Polską a Ukrainą jest wielkim darem dla Putina, śmiertelnego wroga Ukrainy i naszego wroga. Są czasami sytuacje kiedy zaciska się zęby i znosi się zniewagę. Polska od 18 wieku ma w sobie poczucie historycznej krzywdy i nie toleruje konkurencji w tej sprawie, przewagi tu Żydów, czy aspiracji Ukrainy do męczeństwa. Polskim dramatem jest to, że prezydentem jest tępy nacjonalista i grożą nam rządy nacjonalistów. Trafnie napisał Waldek Kuczyński : „W kraju wszystkie szczujnie prawicowe pracują pełną parą nad zaszczepianiem Polakom antyukraińskiej wścieklizny. Piękny czyn narodu, a nawet ówczesnej władzy w dniach napaści Putina na Ukrainę i kilku następnych latach wali się w gruzy, a z nim wyjątkowo ładny, wzorowy wręcz obraz polskiego społeczeństwa. Wracamy w przypisywane nam wiekowe kapcie, łachy i konwulsje.” Obudzono polskie demony. I stajemy się teraz brzydsi, gorsi i głupsi.

Dzisiaj w szkole Franka, rozdanie świadectw. Piętnaście minut mówię zgromadzonym uczniom i nauczycielom, co to jest poezja, chociaż cytuję słowa Tuwima: znam się na poezji, tyle co ptak na ornitologii. Uczniowie dostają od szkoły wybór moich wierszy „Oddani istnieniu” . Nauczyciel polskiego i wychowawca Franka dostaje ode mnie dwie moje ksiązki, fajny facet, serdecznie poruszony. Franek dostał „Rozważania” Marka Aureliusza (mamy je w domu) , bo bez sensu było mu wręczać moją książkę. Franek dzielny, jeśli się wstydził to tylko trochę.

Kładziemy z Antkiem grunt na taras. Antek świetny wszędzie tam gdzie elektronika i informatyka, w pracach fizycznych raczej bezradny. Ale zrobiliśmy to. Jutro malowanie betonu farbą do betonu. Franek z kolegami na rowerze i pociągiem udał się nad Zegrze pływać. On to ma końskie siły.

Słucham chłopów Reymonta, z wielką przyjemnością, to jednak świetne, mięsista proza. Reymont podsłuchiwał chłopskie życie i chłopskie gadanie, gdy pracował na wsi jako kolejarz. Bardzo brakuje mi takich doświadczeń. Może dlatego w swojej prazie ciągle piszę o małżeńskich dramatach.

PODYSKUTUJ: