piątek

dwa dni w Nysie i dwa spotkania w szkole i w bibliotece, oba bardzo udane…Nysa słoneczna i bardzo ładna, ma stare przytulne fragmenty, miasto niestety było zburzone a w puste miejsca weszła nędzna  architektura z lat 60 i 70, ale jakimś cudem połączyło sie to nieźle z tym co ocalało lub zostało odbudowane. Zresztą byłem w Nysie na poetyckim festiwalu ponad pół roku temu i opisywałem to miasto.

Dzisiaj wracając…kilka godzin w Opolu, ale zaplątałem sie w nie najpiękniejszy fragment miasta, które sprzed lat pamiętam jako ładne. Miałem walizkę zostawić w wojewódzkiej wojewódzkiej bibliotece , załatwiła mi to dyrektora nyskiej biblioteki, ale nie chciało mi się, więc snułem sie z walizką na kółkach już nie tak ciężką bo na spotkaniu sprzedałem większość książek. Trafiłem na wielką galerię handlową na dużym placu nową i ładną … mam nadzieję, że przyjadę do Opola na spotkanie, w poniedziałek mam dzwonić do  osoby w opolskiej bibliotece odpowiedzialnej za spotkania. Piję kawę w kawiarni przy galerii, gdy wiadomość od Ani Piwkowskiej, że mój tomik wierszy złożony w PiWie, został w końcu zaakceptowany do druku ale na koniec 2027 roku . Cudowny akt lekceważenia. Podejrzewam, że mało mi przechylny szef wydawnictwa, który ma jak się zdaje odmienne poglądy polityczne niż ja, myślał, że ten termin mnie zniechęci. A nie zniechęcił, wydam wcześniej, pewnie jeszcze w tym roku, tomik gdzie indziej,  bo mam tych wierszy na co najmniej dwa tomy i piszę ciągle nowe. A zależy mi na Piwie, gdzie debiutowałem w roku 78, chcę zamknąć kolo…to będzie pół wieku bez roku.  A jak sie coś omsknie z terminem,  a pewnie tak będzie, to stuknie pół wieku.

 

 

PODYSKUTUJ: