Mój przyjaciel z Kanady, w liście o dziwnych komentarzach. Nie wie, co dzieje się gdzie indziej…U mnie to mala pesteczka . /Inetrnet ukazał wszystkie nasze demony : „”””Czasem (bardzo rzadko) otwieram wpisy na Twoim blogu i czytam co ludzie wypisują. Wiesz co? To sprawia nieraz wrazenie elektronicznego domu wariatow. Miotanie sie, popisywanie soba lub jakies niepokoje, bo niedowartosciowanie. Wielka ilosc slow o niczym, byleby sie snulo. Skad ci ludzie maja tyle sily, checi i czasu, by sie wypisywac w taki sposob????/// Znajoma z Cieszyna; „””Podobno specjalnoscią polskich internautów jest, nigdzie na swiecie niespotykana w takim natęzeniu, agresja i nienawisc. Czytając komentarze pewnej pani pod Twoimi wpisami w blogu mam nieodparte wrazenie, ze leczy ona w ten sposob jakies kompleksy i frustracje, czerpiąc chorą satysfakcję z tego, ze inni dają się wciągać w tę toksyczną i prymitywną grę. Tani sposób, by zwrocic na siebie uwagę. Zdumiewa mnie takze, ile czasu ludzie potrafią trwonic na forach internetowych, ktore przypominaja kloakę. I ta nieustanna potrzeba bycia obecnym w sieci, zdjęcia robione wszędzie telefonem, natychmiast upubliczniane, komentowanie rzeczy mało waznych. Do tego polszczyzna wołająca o pomstę do nieba… Dobre czasy dla miernot i tandety? „””” A ja, ani czasu ani chęci, by to czytać, zaraz taxi ze Superstacji „Krzywe zw” godz 20 40, zapraszam…/// Bylem w nowej „Galeri polskiego malarstwa XX i XXI wieku”, nadal jestem w magii i aurze malarstwa.. Tylu malarzy znalem i znam, aż strach. Nie ma nigdy sprawiedliwości w takim wyborze. Więcej o tym jutro.. // Spotkanie z Anią, która ilustruje moją książkę dla dzieci…jej piękna szczupła zgrabność i kolczyki tu i tam, też są sztuką./// / Franio oglądał „Krecika” ,kiedy Ewa przełączyła na program ze mną , wtedy Franio począł dramatycznie wołać: ” Tata nie, tata nie!…// W drzwiach stacji , kiedy wychodziłem , spotkałem prof. Stępnia, byłego przew. Trybunału Konstytucyjnego . Jakby zaskoczony , że mnie tu widzi, wita się jednak serdecznie. Będzie gościem, pani Elizy Michalik. Słucham go potem w domu, godne i ciekawe co mówił. /// Ulice zmienione w rzeki, na mojej ulicy jeziora, ryzyko zalania elektroniki w wozie . /// Na plac Zbawiciela gdzie odwozimy Kubę W, piękna jest tam ta „tęcza” w połowie spalona, co dodaje jej dramatyzmu. Jej szalone kolory na szarym tle placu, radość i uśmiech. Bardzo tego brakuje Warszawie. Radni PiSu, którzy z tym obiektem walczą, są po stronie brzydoty i zakalca. Ta tęcza musi tam zostać na stałe. /// PO południu też…u Jarka Chołodeckiego na Smolnej , w jego „Bad nad breakfast”…Prawie cały budynek to jego hotel. Pięknie tam, już na klatce tego domu człowiek czuje się , jak w lepszym świecie. Jarek animuje Smolną..i w ogóle Warszawę. Koncerty w pałacu Krasińskich…Głowa mu kipi od pomysłów. Spotkaliśmy się w Chicago w 85 roku, i już wtedy wpadliśmy sobie w oko. Tam nauczył się, że trzeba brać sprawy we własne ręce. Podobnie czujemy świat i Warszawę… Tak samo widzimy brak pomysłu władz miejskich na stolicę. Szlachetny, ale straszny błąd oddawania po 89 roku domów dawnym właścicielom, a w praktyce często oszustom i cwaniakom. To finansowo kładzie miasta. I niszczy lokatorów, a też małe firmy Za rzadko wpadam do Jarka… Potem więcej napiszę na blogu, w czym mógłbym , wszyscy moglibyśmy, mu pomóc. On chce przecież „n a m” pomóc. ////
środa
PODYSKUTUJ: