środa

Pada śnieg…

Wczoraj w bibliotece w Domu Literatury….gdy jechałem autobusem, przysiadł się do mnie jakiś mały człowieczek, nie zwrócił na mnie uwagi. Piotruś Matywiecki, podobny do skrzata. Poeta, eseista bliski kolega z dawnych lat robiliśmy razem podziemne pismo Wezwanie. Ciekawy, niezwykły człowiek. Po udarze, ale tego nie widać. Wszyscy jesteśmy przed katastrofie lub po katastrofie. Potem w Czytelniku. Ludzie, których znalem a  oczywiście nie  poznaje, pisarz, biznesmen Piotr Siemon, był tez dawny mąż Teresy Torańskiej i Krystyna Naszkowska, znaliśmy się w czasach opozycyjnych , potem dziennikarka GW. Było jej przykro, że jej nie poznałem. Straszna bieda z tym moim brakiem pamięci do twarzy, do wszystkiego.

Spacer do Ferio w padającym śniegu i do biblioteki. Malutka biblioteka w Centrum Kultury, obok Ferio, ale ciągle mnie zaskakują, że mają książki, o które bym ich nie podejrzewał.

Prezes o Braunie: „ Nigdy z nim nie rozmawiałem i uważam go za polityka, który dalece przekroczył te granice, które są nieprzekraczalne dla polityków w naszej sferze cywilizacyjnej. On się w tym nie mieści. Podkreślił, że ma nadzieję, że przedstawiciele partii Brauna nie wejdą do Sejmu. Dalej mówił :”Nie jestem zwolennikiem represji, ale uważam, że ta formacja powinna zostać na marginesie. Poza tym są te kwestie jego różnych obecności w Moskwie. Jest mnóstwo przesłanek, żeby powiedzieć „tu jest granica i my jej nie będziemy przekraczać””. Ano właśnie, wybitność prezesa też w tym, że przekracza wszelkie granice. Braun okropny, ale Tusk jeszcze gorszy, prezes poświęci się dla Polski i przytuli się do Brauna w potrzebie. Będzie mało przyjemnie, bo Braun wydziela przykry zapach. Wszystko znowu wina Tuska.

„Ogranicza mnie jedynie moja własna moralność. Mój własny umysł. To jedyna rzecz, która może mnie powstrzymać” – powiedział prezydent USA Donald Trump, objaśniając swoje działania na arenie międzynarodowej. Problem, że Trump już dał nam poznać swoją moralność. Identycznie mógłby powiedzieć Putin, też tak myśli, ale nie jest tak głupi by to mówić na glos. Porusza mnie rewolucja w Iranie, nieszczęsny ludny kraj w dybach religijnej dyktatury, wspaniała kultura, mili ludzie. Trump tu też grozi interwencją. I co? Chciałbym, żeby Stany pomogły rewolucji. Nie potrafię tego nie chcieć, chociaż to byłoby znowu pogwałcenie międzynarodowego prawa.  Ale bez pomocy z zewnątrz Irańczycy mogą nie dać rady. Ajatollachowie wynajmują siepaczy z innych krajów to tłumienia demonstracji, więc czemu nie ma być też interwencji z zewnątrz w dobrej sprawie? Czasami sumienie nie pozwala nam na bycie konsekwentnym.

Na film „Mari Supreme” w reżyserii Josha Safdie. Antek zakochał się w tym filmie, a nam się podobał. Świetne tempo, ale nie traci się się wątku, Podobne temat jak w filmie jaki Safdie zrobił z bratem „Nieoszlifowane diamenty”. Reżyser ma słabość do cwaniaczków i megalomanów, którzy próbuje oszukać i zdobyć świat. Bracia Sefdie są żydowskiego pochodzenia  i mają żydowskie poczucie humoru.

 

 

 

 

PODYSKUTUJ: