sobota

Sklep Kulfon, do którego czasami chodzę na przełaj przez las, klienci na to ogół emeryci, był jakiś mały staruszek zapewne po 90 , zupełnie zdziecinniały . Do 90 brakuje mi zaledwie 15 lat, a piętnaście lat temu to było wczoraj, rodził sie wtedy Franio. Na szczęście pewnie nie dożyję tego wieku, co za interes, ludzie patrzą na taką osobę jak na osobliwość przyrodniczą. I myślą, jaki to żałosny stan, jaki pokraczny.

Czytam swoje opowiadania do ksiązki „Raju nie będzie”, wysyłam już ostateczną wersję w poniedziałek. Małe poprawki, to bardziej kosmetyka.

Nadal piszą mi się wiersze, używam takiej formy, bo to trochę jest tak, że coś we mnie za mnie pisze…

Mam w domu kilka zagubionych rzeczy, ważnych, pewnie bym je znalazł, gdybym poszukał. Dlaczego ich nie szukam.  Właściwie nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Choćby listy jakie wymieniałem z 16 letnia Dorota Masłowską. Mam za to w komputerze jej dzienniki, które podobno sama zniszczyła. (tylko 100 stron) Nie zamierzam ich niszczyć. Żal mi tych listów mailowych, chociaż ona na pewno nigdy nie zgodzi sie na ich druk. Chyba wiem…nie szukam ich bo sie boję, że ich nie znajdę, jak nie szukam to zawsze mam nadzieję, że są do znalezienia. I to samo dotyczy innych zgub.

 

 

 

 

 

 

 

PODYSKUTUJ: