poniedziałek

Biedny Franek nudzi się, koledzy powyjeżdżali, ma ferie, a nie mieliśmy środków by gdzieś dalej wyjechać, albo go wysłać na narty. . Bardzo mnie to boli…Biedak wymyślił sobie wyprawę na miasto, podróże metrem, zwiedzanie Warszawy, odwożę go na przystanek. Wracał już z przystanku piechotą i natknął się na wielkiego odyńca. Dzików u nas chmara.

Przy całym szaleństwie Trumpa liczę na to, że nie zważając na prawo międzynarodowe zaatakuje Iran. Podobno zamordowano tam 3o tysięcy ludzi.

Walę głową w mur mojego scenariusza. Muszę wprowadzić jakiś wątek romansowy. Nadal jestem niewolnikiem tej mojej nocy…a ona nie wystarczy na film…właśnie w tej chwili coś mi przyszło do głowy…  zaraz zapiszę…

PODYSKUTUJ: