Męka z kopiami z archiwum Kultury, kopiują sie z brakami i błędami . Konsultacje z informatykiem, wchodzi w archiwum Kultury próbuje i mówi, nie da się kopiować bezbłędnie moich tekstów z archiwum . Są braki, ubytki i błędy, masa żmudnej pracy bo to uzupełniać. A tu mój piętnastolatek mówi mi, co tam informatyk , jak ci to skopiuje jak trzeba. Robi zdjęcia stronom z archiwum na ekranie, dokonuje jakiejś transformacji i przerzuca to na worda. Jest idealnie. Franio geniusz. To będę miał niedługo gotową książkę. Trzy lata 87/88/89 mojego Dziennika Zewnętrznego w Kulturze. Czas wielkie przełomu, zbliżała się Wielka Zmiana. Te teksty są naprawdę dobre i mocne, sam jestem zaskoczony, chyba tak już nie potrafię pisać. A przecież tak pisałem do Kultury ponad 15 lat a potem w Rzepie w Newsweeku i tak do dzisiaj w Przeglądzie. Tylko teksty stawały sie coraz krótsze. A przecież chwalił mnie Urban, Lem, Szymborska, Mrożek, Miłosz się złościł na moje teksty ale je czytał. A przede wszystkim lubił je i bardzo cenił Giedroyć . Zapomniałem o tym.