po północy, więc to już sobota, ale nadal czuję się piątkowo. Z Franiem na siłownię w Radości, wynalazł ją w Internecie, okazało się, że tam może chodzić 14 latek. Dojazd pociągiem w kilka minut, ale trzeba czekać na peronie plus dojście do domu, samochodem w mniej niż kwadrans. Bardzo jest zadowolony z tej siłowni, widzę, że zawiesi rękawice na kołku, wczoraj był w klubie bokserskim i tym razem niezbyt mu się podobało, chłopcy tam od lat trenują, więc czuł się gorszy. Będę się z nim boksował w domu. Dostałem dzisiaj do niego potężna fangę w nos, nie było to przyjemne doświadczenie, ale uważam, że to oryginale zaliczyć cios w nos od swego synka. A ja lubię nietypowe sytuacje.
„Gorzko słodkie lata”, roboczy tytuł książki, którą piszę, ale nie wiem czy napiszę, nadal nieoczywiste, czy nie powtarzam się. Byłoby prościej gdybym założył, że czytelnik nie zna moich poprzednich książek. Ale nie mogę tak zakładać.
Trump dał Polsce nowego ambasadora, ortodoksyjnego Żyda, skrajnego prawicowca zakochanego w nowym prezydencie. Niezręczna sytuacja tak dla antysemitów, na ogół wielbicieli Trumpa i naszej narodowej prawicy, jak i dla liberałów.