wczoraj wieczorem u Małgosi, kiedyś bliska, teraz daleka sąsiadka, jest jeszcze jej siostra z mężem. Ryby z Norwegii, Małgosia pracuje w norweskiej ambasadzie i bardzo przejęta wszystkim co norweskie. I jest córka Małgosi Kalinka, ma już dwadzieścia lat a jeszcze wczoraj pamiętam ją, jako małą dziewczynkę. Wyprowadziła się z domu, bardzo praktyczne pełna marzeń o dobrym interesie.
I wczoraj zakupy z Frankiem, bylem jeszcze sam z nim, chciał ze mną jechać a potem nieznośny, jego interesuje tylko jeden Lidl, a ja przecież kupuję rzeczy na obiad dla niego. Mówię:” marudzisz , ja przecież to robię dla Ciebie, chcę ci zrobić dobrze. Oburzył się;” tata co ty mówisz, sam nie wiesz co mówisz, przecież to termin erotyczny.” Głupio mi się zrobiło. I pomyślałem, toczą się dyskusje nad wychowanie seksualnym w szkole, nasza prawica, żołądkuje się, że to seksualizacja dzieci. A tu się okazuje że oni wszystko wiedzą z Internetu, z filmu. A obiad mi za bardzo nie wyszedł, brak wprawy.
Z Frankiem na strzelnicę, szczęśliwy bo mógł strzelać z broni maszynowej i okazało się, że celnie. Uwielbia to a ja mam mieszane uczucia, ilu ludzi ginie codziennie od strzelania, tu człowieka symbolizuje tarcza, środek to serce.
Zmarła Kasia Herbertowa, żona poety. Znałem ja od początku lat 70, Herbertowie przychodzili do mojego domu rodzinnego. Nie miała łatwego życia Herbert, cierpiał na chorobę dwubiegunową, leczył się alkoholem. Pamiętam jak Kasia patrzy ze zgrozą jak mama stawia na stole karafkę z nalewką z tarniny. Kasia poświeciła się całkowicie mężowi Gdy w manii miał szalone pomysły, znosiła heroicznie, a znikał w domu. Pod koniec życia właśnie na fali choroby, mówił okropne rzeczy o Miłoszu, który tyle dla niego zrobił, stał się prawicowo narodowy. Miała odwagę, by po jego śmierci tłumaczyć to chorobą. ( ja też to zrobiłem, zanim ona dała swój głos i prawica wylała na mnie kubły pomyj) Ze Zbyszkiem też miałem szereg spotkań, opisałem je w swoim ”Alfabecie polifonicznym” Pamiętam Katarzynę na stypie po Szymborskiej, w pięknych Sukiennicach, w tle arcydzieła malarstwa , Herbert już od dawna nie żył, powiedziała mi, nie zdajesz sobie sprawy jak Zbyszek cenił twojego ojca , jako człowieka i poetę.
Całe to światowe zamieszkanie w Trumpem , z jego ludźmi, groźnie i groteskowo to wygląda. Trump, oszalały słoń w skaldzie z porcelaną.
Gdy chodzi o czas, jestem zupełnie niewiarygodny. Znajoma pisze mi, że „Gorący lód” ukazał się w 2003 roku, a byłem pewien, że w 1996 roku, co napisałem na blogu.