Wyjąłem ze schowku w łóżku moje dzienniki, kilkadziesiąt zakurzonych zeszytów. Chcę sprawdzić te słowa Wajdy z jego notatek.
20 stycznia 1981 Wajda notuje; Jastrun przynosi swoje kartki – ładne, wzruszające, ale całkowicie niedramatyczne.” Nic tego nie pamiętam, jakie kartki. nie mam pojęcia, czemu miały być dramatyczne. Te notatki ukazują Wajdę jako wielkiego myśliwego, polował jak szalony na tematy, węszył, nastawiał uszu i utrzymywał masę gęstych kontaktów z ludźmi, z których mógł coś wycisnąć co będzie mu przydatne. Był jak wielka ssawka.. Nie kpię i nie mam żalu . Była to walka by dawać w sztuce świadectwo światu i Polsce, tej dawnej o nowej. I w dużej mierze mu się to udało. A nie było mu łatwo, o czym nie raz ze mną rozmawiał, skarżył się, ze brakuje u nas literatury, tej dobrej prozy drugiej ligi, która często jest bazą scenariusza. W tumanach krzu wyłuskuje moje dzienniki z roku 1981. I jest! Znajduję ten dzień I wszystko się wyjaśnia. „Rano w wytworni na Chełmskiej, gdzie jestem umówiony z Wajdą. Mistrza szalenie zmartwiony – mówi- kochani, jesteśmy zupełnie w proszku, trzeba coś ruszyć . I rzeczywiście , scenariusz Ścibora zupełnie się rozsypał. Wielkie kłopoty sprawia tytuł „ Człowiek z żelaza „, bardzo niedobry, narzucający wielkie ograniczenia co do postaci bohatera – z żelaza to znaczy, ze twardy, ale i nieczuły. (muszę teraz dodać – wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy o agenturalnym epizodzie). Wajda zabawny, miękki jak kobieta, przesadnie miły. Zwraca się do mnie, jakbym tylko ja mógł uratować jego film. To jego taktyka. Uwodzi ludzi i skłania ich do maksymalnego wysiłku dla niego. Kiedy zamierzam wyjść, zdejmuje moją kurtkę i podstawia mi ja do włożenia. „W kilka dni potem notuję „Przed południem jadę do wytworni filmowej na Chełmskiej. Rozmawiam długo z Wajdą. Scenariusz filmu w rozsypce. Nalegam na zmianę tytułu” .
Spacer do wietnamskiej restauracji, pełno ludzi, ciesze się że ma takie powodzenie. Jak wracam kupuje za 20 zł dużą butelkę pitnego miodu. Zrobiłem to z sympatii, bo przecież mamy miód pitny w domu. Na deseczce przy mostku nad strumieniem wystawione są rożne miody, czasami duże słoiki i miód pitny Jest podany telefon. Więc teoretycznie każdy może dokonać bezpiecznej kradzieży. Ale skoro te produkty są uparcie wystawiane, to znaczy, że ich nie ma. Polska jak więc Szwajcaria, zanim zaczęła przyjmować uchodźców. Kobieta wychodzi z z oddalonego o sto metrów małego domku. Mówi, ze zdarza się, ale bardzo rzadko, że ktoś kradnie, a jeśli to tylko jedną butelkę. Niech to będzie dowód na to, że cywilizujemy się.
Bez rodziny, spokój jaki jest w moim domu niepokoi mnie.
Ująłem to w krótkiej poetyckiej migawce.
Chłód
Kiedy jestem sam w domu
Taki spokój
Że budzi to niepokój
I ciągnie chłodem
Jakby były otwarte okna i drzwi
Od nieistnienia