i znowu dramat z zaśnięciem, a zakochałem się Kertelu a on mi tak się odpłaca. Może to chwilowy kryzys.
W pobliskim Aninie, w małym przytulnym Domu Kultury, wygląda jak przedwojenny pensjonat, warsztaty pisania. Mili ludzie i nie tylko w latach….dwie godziny. Przydałyby się jeszcze dwie sesje.
Wiadomość z Liry, po doświadczeniu ze Zwierciadłem, strach mi otwierać wiadomości z informacjami o moich projektach…. Ale jest !!!Będą publikować dwie mojej ksiązki, które im posłałem. „Las Birnam ruszył” (moje dzienniki lata 60, 70 od połowy 80) i „Dziennik zewnętrzny”, czyli felietony do Kultury Paryskiej pisane jako Witold Charłamp, lata 1986- 1990. Czyli wielkie sprzątanie po sobie.