środa

wczoraj jezioro Neuchatel i miejscowość o tej nazwie. Upał i kąpiel. Potem miasteczko Murten, solidne mury obronne. Promenada, gdzie natłok restauracji i jak zwykle wtedy bieda co wybrać. Ja sie szybko decyduję, moja rodzina wolno i opornie. Franek zrobił się bardzo trudny w podróży, cięgle głodny, grymasi i wszystko przelicza na złotówki i rozpacza, że tracimy na jedzenie fortunę. W Murten mieszają się języki francuski i niemiecki, bo blisko granica niemieckojęzycznego kantonu i do Berna nie tak daleko. Szwajcarski niemiecki mniej brutalny niż ten właściwy, bardziej śpiewny.

Rodzina nad jezioro kąpać się, ja w domu sam, Krysi też nie ma pojechała do swojego domku wysoko w Alpach. Odpoczywam od rodziny, która czasami jest udręką. Burza i deszcz, który wydaje sie wybawieniem.

PODYSKUTUJ: