wtorek

Spotkanie z Małgosią Potocką w kawiarni na Rozdrożu. Znamy się blisko, ale tylko z widzenia i ze słyszenia…bardzo serdecznie.
Małgosia dała mi długopis, który sam pisze.. są takie, uwielbiam takie prezenty…

Potem w Czytelniku…na boku z Wieśkiem Saniewskim, doszedł do siebie po upadku ze schodów. Zacznie się krzątać wokół mojej „Nocy długich łomów”. Zainteresowany jest też bardzo moją powieścią „Kolonia karna”.

Na górze u prezesa Czytelnika, Marian lubi dużo mówić, ale udaje mi sie mu powiedzieć, że chce u niego wydać „Dziennik zewnętrzny”. Ma obiekcje, że te felietony dostępne w sieci…Zobaczymy. Wierzę, że gdzieś uda mi sie to wydać. W końcu miałem niezwykłych gorących czytelników: Szymborska, Mrożek, Lem, Miłosz, Urban, Kwaśniewski, Krzyś z Toronto i w końcu sam Giedroyć, Redaktor uwielbiał moje felietony, co jest w jego listach do mnie …Kiedyś byłoby to żelazną przepustką do druku, ale teraz nie jest kiedyś

Robert zabrał Forda i po kilku godzinach oddał po różnych naprawach, umył nawet silnik. Już go uśmiercałem a on jak nowy…Robert przetestował go , uważa, że jak na staruszka jest w świetnej formie.

Telefon do Zbyszka, poruszony „Wypisami z mojego życia”, na razie przejrzał tylko, ale musiał od razu zadzwonić… na razie 120 stron, lata 60 i 70, wielka to dla mnie zachęta.

PODYSKUTUJ: