słoneczny pogodny dzień, idealna temperatura, ciepły chłód. W Ferio spotykam Krzysia, milo, że nasze Międzylesie trochę jak niewielkie miasteczko i często spotyka sie znajomych. On robił projekty okładek do moich kilku książek, też do ostatniej „Rok szczura”. Rozmawiamy… z Krzysiem zawsze szczerze. Postanawiamy spotkać się we czwórkę, z żonami. A póki co możemy ponarzekać, że one czasami bardziej kierują się emocjami niż rozumem.
Dzisiaj same mile zdarzenia. Odzywa się Opole, w reakcji na mój telefon, bezczelnie zadzwoniłem, że chce mieć spotkanie w Opolu, bo nie znam miasta a jest ładne. Dyrektorka Biblioteki Wojewódzkiej pisze, że będą zaszczyceni jeśli przyjadę do nich na spotkanie. Z kolei osoba z promocji biblioteki obiecuje , że roześle ofertę spotkań ze mną po całym województwie. Z Lublina wiadomość, że chcą wydać w książce moje felietony pisane po 90 roku. Badaczka „Kultury paryskiej ” przypomina mi list Giedroycia do mnie,( w archiwum „Kultury” ą odpisy listów jakie słał redaktor) , to słowa odnoszące sie do moich felietonów. ” :Osobiście przywiązuję do nich dużą wagę, bo to jest i dokument i w pewnym sensie historia najnowsza. Zresztą jest to bardzo dobrze pisane. Przypuszczam, że „Z ukosa” będą figurowały obok „Dziennika” Gombrowicza i „Dziennika pisanego nocą” Grudzińskiego”. A na dokładkę mieszkający w Holandii Piotr Perczyński pisze entuzjastycznie o moim „Roku szczura”, że to jedna z najlepszych moich książek. Piotr błyskotliwie inteligentny, zajmuje się naukowo Machiavellim.