sobota

małe prace w ogrodzie, sadzenie trawy w miejsca oczyszczone przez Frania z hedery, sadzenie trawy jak sadzenie słów, to są też źdźbła. Franek potem jedzie na miasto  z kolegami nie ma go do wieczora, przejechali pół Warszawy na hulajnogach, skończyli wyprawę na dalekim Ursynowie.   Franek na pewno da sobie radę w życiu, nie ma ADHD, ale nakręcony, ma wiele śmigieł…

Skończyłem spisywać rok 1984 i 1985, teraz biorę się 1986, jak coś pamiętam to zdaje mi się było to nie tak dawno, jak nie pamiętam a czytam, że bardzo dawno, a nawet w życiu kogoś innego. To przepisywanie to spotkanie w czasem, ale nie jest to tworzenie literatury, odpadłem na razie od poezji i pisania opowiadań.

Wczoraj Przemysław Szubartowicz zrobił ze mną wywiad do Interii. Telefonicznie. To nie jest dobre medium do robienia wywiadu, cenię sobie twarzą w twarz. Nie byłem w formie…ale i tak będę to pisał niemal od nowa w autoryzacji.

Telefon do Wieśka Uchańskiego…mówi, że kończy 80 lat, niby to wiem, ale jednak zdumienie, jest taki młody duchem a i ciałem nie bardzo stary. Pyta czy znam kogoś , kto w takim wieku prowadzi firmę? Nie znam, ale w ogóle nie znam zbyt wielu ludzi, którzy prowadzą firmę.  Wiesiek pytał z myślą, że ma trochę dosyć prowadzenia Iskier, a żal mu zostawiać wydawnictwo. Jego matka ma niemal sto lat. Mówię mu – na pewno nie znam nikogo, kto ma  80 lat i ma żyjąca matkę. Bardzo mecząca sytuacja.

 

 

 

 

 

 

PODYSKUTUJ: