W kawiarni na Rozdrożu z Krzysiem Szpilmanem, syn pianisty, profesor, mieszka w Tokio , uczy Japończyków ich historii. Zawsze dobrze mi się z nim rozmawia. Poznaliśmy się w 78 roku w domu Zaiksu w Sopocie. Kupa czasu, góra czasu…Był nieznośny jako nastolatek, bardzo się zmienił na lepsze. Spotykamy się od jakiegoś czasu zwykle raz na rok. Kiedyś świetny judoka, a jako młody człowiek był cherlak…losy ludzkie..ma żonę Japonkę….Niestety główny temat rozmów, kto umarł, starzenie się i polityka. Daję mu swój „Alfabet polifoniczny” bo jest hasło Szpilman. Nie wiem , czy będzie zdowolony z pudełka, w którym go zamkąłem.