wysyłam felieton do Przeglądu.
Spacer do naszego city. Male zakupy. Słucham ksiązki o sarmatyzmie. Wiosenna pogoda.
Pusto mi dzisiaj w głowie. Przebrałem już zupełnie nowe opowiadania, jest niemal sto stron, roboczy tytuł „Piata pora roku”. Nie wiem na ile są słabsze od tych w „Raju nie będzie”. Może nie są słabsze? Jeszcze nie wiadomo kiedy ukaże się tom „Raju nie będzie „. Termin wrześniowy byłby optymalny, ale kusi mnie ten majowy bo maj piękny i optymistyczny. W Odrze opowiadania ukażą się zapewne w numerze wakacyjnym. Więc gdyby książka ukazała się przed wrześniem, musiałbym dać już nowe opowiadania do miesięcznika, a nie jestem ich pewien. Nie wiem czy ma to w ogóle jakieś znaczenie. W końcu to zacne pismo ma już niewielu czytelników, jak zresztą wszystkie miesięczniki .A w głowie pusto i żadnych pomysłów na nowe teksty. Powinienem sie ostro zabrać do szykowania wyboru opowiadań, ale przeraża czytanie swoich dawnych tekstów. Próbują angażować znajomych do czytania tomów moich opowiadań, jest ich w sumie pięć, by wskazywali, które im się podobają.
Ślimaczy sie kopiowanie moich felietonów z „Kultury Paryskiej”. Jestem tu zależny od Franka. Fotografuje teksty na ekranie i daje je do obróbki AI. Coś mu za to zapłacę, mało to pedagogiczne. Ale Franio wybawia mnie z wielkiego kłopotu.