„Sprawa dla reportera”, nie żałuję przyjęcia zaproszenia, wiele się działo, ludzkie dramaty i małe dramaty już poza kamerami.
Zbyszek u nas, świetna kolacja, Ewa coraz lepiej gotuje, nawet Antek pochwalił a jemu to się rzadko zdarza. Bardzo lubimy syna mojej kuzynki, prawnik z Chorzowa. Nocuje u nas co kilka miesięcy. Ma kancelarię prawną, kiedy on znajduje czas na czytanie a czyta niezwykle wiele książek. Przywiózł mi niedawno wydane „Dzienniki” Alberta Camusa. Przeczytałem kilkanaście stron i wielki zawód. To dziennik intelektualne skrawki myśli. Nudne. Zaskakujące ale nudne. Ale zostałem zapłodniony. Chcę zmontować „Wypisy z mojego życia”, krótkie teksty, myśli, notatki ze swoich dzienników, z felietonów, eseików, recenzji. Tysiące stron mi przepadło, ale i tak tego za wiele. Tylko jak teraz stać się krową na wielkiej łące, która będzie przeżuwała sianą przez mnie trawę, by zmienić ją w mleko.
List od Daniela Bourne z Wooster w Stanach. Mój wieloletni tłumacz, poznaliśmy się jeszcze w latach 70, wydał mi nawet w Stanach wybór moich wierszy, drukował moje wiersze w najlepszych amerykańskich pismach, choćby w Partisan Review. Od wielu lat nie odpowiadał na moje listy a wiedziałem, że nie umarł . Serdeczny list. Cieszę się.