wysyłam felieton do „Przeglądu”.
Trump bredzi w Davos. Jest coraz bardziej pomarańczowy na twarzy.
Dopieszczam opowiadanie ,w którym jednym z bohaterów jest kot bezdomny, który u nas się stołuje i czasami nocuje. Gdybym mógł tak codziennie pisać krótkie formy, gdyby starczało mi pomysłów, miałbym o wiele lepszy nastrój. Najlepiej byłoby znaleźć nową formułę powieści ale to piekielnie trudne.
Nie wyszedłem dzisiaj z domu. Błąd. Zastrzyk mrozu by mi się przydał, a tak to jestem ospały .
Franek nadal u cioci na Leśnej Polanie, pilnuje jej, jutro wraca. Większy spokój w domu, jest bardzo ruchliwy i ciągle ma jakieś nowe pomysły by ruszać się jeszcze więcej. Jutro wraca. Brakuje mi go.
Nie mogę się zabrać za „Noc długich łomów”. Jak tchnąć w tego ducha. To jest ciekawe i ładne, ale martwe.