niedziela

Świetny serial Czarnobyl, brytyjsko amerykański. Podziwiam go w kilku wymiarach. Też za scenografie. Udało się pokazać skórę  Związku Radzickiego. Każdy kraj, region każda cywilizacja ma odmienną skórę. Ta sowiecka była pełna blizn, liszajów, niezdrowo szara, jakże  odmienna od tej zachodniej. U nas było podobnie, tylko mniej liszajów  . Film ukazuje jak w roku 86 niewydolny był system, jak zakłamanie i fikcja rządziły na wszystkich szczeblach sowieckiego państwa. Film też przypomina nam, jaka groza śpi w jądrowym arsenału naszej planecie.  Pamiętam ten rok  86, niepokój o dziecko, radioaktywna chmura miała sunąć nad nami.  Wszystkie dzieci piły płyn Lugola . Ale było też poczucie, że system się sypie. Więc ta katastrofa była źródłem nadziei, nie szkodzi, że skażonym. Sam Gorbaczow miał powiedzieć, że to był początek końca Związku Radzieckiego   W Polsce te lata już gniły, to się czuło i czuło się, że zbliża się Wielka Zmiana, jej twarzy jednak nikt nie znal, nie starczało nam na to wyobraźni. Ale my też gniliśmy, myślę o podziemnych strukturach. Robiłem jeszcze wtedy podziemne pismo „Wezwanie”, ale trochę oślim uporem i siłą rozpędu. W roku 89 w Polsce spróchniały ustrój i gnijąca opozycja zwaliły się sobie bezwładnie w ramiona.

Wiadomość z Liry, że będą drukować „Raju nie będzie” , mój nowy zbiór opowiadań. Zdziwiłbym się, gdyby nie chcieli, a jednak mi miło.  Opornie ale piszę nowe opowiadania i właśnie dzisiaj osiągnąłem setną stronę, roboczy tytuł „Piąta pora roku”. Czekam jeszcze na wiadomość z PiWu, czy będą publikować „Minione”, nowe wiersze. Tak się sformatowałem na pisanie opowiadań, że  nie wiem , czy potrafiłbym napisać powieść. Skoro nie piszę, to pewnie wyczerpałem w sobie tą formę. Na zawsze, a może na chwilę.

 

 

 

 

PODYSKUTUJ: