Wczoraj pod Puszczę Kampinoską, u znajomych na kolacji. Strasznie ponury dzień. Od początku do końca mroczny, zamglony, mgła przemieszana z dymami, więc smog. Ania jest przyjaciółką Ewy od dziecka, weterynarz, Andrzej scenarzysta filmowy. Antek zabiera glos, gdy rozmawiamy o filmie lub o polityce. Franek śmiertelnie się nudził. Żegnając się pytam z niepokojem Andrzeja, co sądzi o mojej noweli filmowej, wyssałem mu ja dosyć dawno, jego milczenia czytałem jako dezaprobatę. Nic nie sądzę bo nie dostałem tekstu, mówi. Nie doszedł. Poda mi nowy adres. Mi było przykro, że milczy a jemu, że nie dostał obiecanego tekstu.
Napisałem opowiadanie, pod długiej przerwie w pisaniu prozy. Miałem problem z puentą. Ale to zawsze problem przy krótkiej formie.
Andrzej napisał, że moja nowela bardzo interesująca. Ma jakieś uwagi ogólne, ale mało konkretne. Poza tym ten tekst mi już zastygł , jak beton. Mogę go poprawiać, dodawać jakieś wątki, ale nie rozbijać go i konstruować wszystko na nowo.